Ałmaty

Ałmaty

O wakacjach w Kazachstanie myślałam już od poprzedniego roku, po podróży do Iranu. Szkoda, że nie udało się kupić biletów w korzystniejszej cenie ale i tak było warto.

Kiedy wylądowaliśmy w Ałmatach na lotnisku dopadł Nas tłum taksówkarzy- standard. Spokojnie przeczekaliśmy pierwszy szturm i spłataliśmy im figla ponieważ pojechaliśmy do centrum autobusem numer 92 za zawrotną sumę czyli 1,50 zł na osobę zamiast 50 zł za kurs taksówką.

Dotarliśmy do Travel Hostel i wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. A raczej w poszukiwaniu jedzenia a później na zwiedzanie miasta. Jako tropiciel dobrego smaku wybrałam lokal Tyubeteika gdzie serwują dania kuchni uzbeckiej i kazachskiej. Skusiliśmy się na koninę w formie zimnej przystawki i tradycyjne danie podawane z makaronem typu lasagne, w rosole i ziołach. Polecam. Jedzenie jest pyszne.

Tyubeteika, tradycyjne danie z koniny

Ałmaty, poza tym ścisłym centrum wyglądają ubogo. Bywa też ekscentrycznie. Będąc w Kazachstanie zahaczyliśmy np. o Paryż i wieżę Eiffela a spacerując po miecie zyskaliśmy wielu małych przyjaciół. Gdziekolwiek byśmy nie byli, dzieciaki zawsze podchodziły z zainteresowaniem do drona i ciekawie zaglądały przez ramię.

To co Nas zaskoczyło pierwszego dnia pobytu w Kazachstanie to pogoda. W Ałmatach był mroźny przenikliwy wiatr. Spodziewaliśmy się temperatury ok. 20-23 stopni a było co najmniej 10 mniej. Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, że Ałmaty są otoczone górami. Kiedy dotarliśmy kolejką na Kok Tobe Hill miałam już na sobie wszystkie ciuchy, które wzięłam do torby.

Wzgórze Kok Tobe wznosi się na wysokość 1100 m. n. p.m. i jest jednym z najbardziej popularnych miejsc turystycznych w Ałmatach. Równie chętnie odwiedzają je też mieszkańcy miasta. Na wzgórzu znajduje się wieża telewizyjna całkowicie wykonana ze stali. Licząc wysokość od poziomu morza wieża jest jedną z najwyższych na świecie. Wzgórze jest podzielone na kilka stref. Mamy więc ławkę Beatlesów, mini zoo, diabelski młyn i tor saneczkowy a raczej bobslejowy. Można też zrobić sobie zdjęcie z orłem w tradycyjnych strojach kazachskich. Ja niestety uległam tej pokusie.

Prawdziwą atrakcją Kok Tobe są jednak widoki. Jeśli pogoda dopisze widać całe miasto otoczone górami.  Kiedy wjechaliśmy na górę było pochmurno i  dopiero gdy zaczęło zachodzić słońce a wiatr przegonił chmury zobaczyliśmy jak ładnie wyglądają Ałmaty.

Kiedy zjechaliśmy kolejką na dół okazało się, że na placu w okolicach budynku z którego wyrusza kolejka rozpoczynał się Festiwal Orkiestr. Muzycy orkiestry ubrani byli w piękne tradycyjne stroje. Cała uroczystość była prowadzona w dwóch językach – rosyjskim i kazachskim.

W Ałmatach właściwie spędziliśmy 2 dni, tuż po przyjeździe i przed wylotem do Polski. To co było dla Nas zadziwiające to metro gdzie zamiast biletów czy kart używa się żetonów a kontrola jest tak restrykcyjna jakby spodziewali się , że każdy może być terrorystą. Przechodzi się przez bramki jak na lotnisku i wszystkie bagaże są sprawdzane, czy przypadkiem nie ma bomby tudzież innych niebezpiecznych przedmiotów.  Rozumiem, że te 0,7 linii metra to dobro narodowe ale bez przesady……może strach wynika z tego , że metro w Ałmatach jest iście królewskie i boją się grabieży żyrandoli lub tabliczek 9 stacji 🙂 Stacja Moskwa, zgodnie z porządkiem tego świata jest najbardziej udekorowana, bogactwo kapie z sufitu i ze ścian.

Będąc w Ałmatach oczywiście trzeba iść na Zielony Bazar. Czego tam nie ma? My zakupiliśmy fantastyczne przyprawy, które sprzedawane są na kieliszki duże lub małe tzw.stakany,  są tajemnicze mikstury ze skorpionem ( nie pytajcie czy można to przewozić samolotem i czy to na pewno legalne, my przewieźliśmy 🙂 i nalewki. Bazar podzielony jest na sektory. W każda części znajduje się inny asortyment: odzież, szkolne przybory, artykuły gospodarstwa domowego, świeże warzywa i owoce oraz przyprawy i suszone owoce, część mięsna, do której nie weszłam, nie ze względów etycznych (nie będę udawać, że jestem na diecie) ale bardziej estetycznych oraz część turystyczna. Na bazarze można kupić wszystko co jest potrzebne do życia ale też wszelkie zbędne duperele, które zaśmiecają półki.

Od lewej żuczki, które zakupiliśmy w środku suszona jaszczurka, po prawej suszone węże.

Byłam autentycznie zafascynowana sektorem z warzywami, które są pięknie poukładane w regularne stosiki. Wszystkie warzywa i owoce ułożone są równiutko, banany po okręgu, ogórki w kopczyki, pomidorki w piramidki. Przepięknie to wygląda. Jestem przekonana , że gdyby u Nas w Polsce, obojętnie w jakiej miejscowości, na targowisku pojawił się taki piękny stragan, wszyscy by  kupowali tylko w tym jednym miejscu. Właściciele straganów prowadzą między sobą cichą wojnę o najładniejsze stoisko. Nie od dziś wiadomo, że kupuje się wzrokiem. Panie wycinały piękne wzory z dyni, kwiaty, ptaki żeby zwabić kupujących do swojego kramu.

Pisząc o Kazachstanie koniecznie trzeba wspomnieć o jednej rzeczy- autostop. Powiedzieć, że łatwo się łapie stopa to za mało. Zaobserwowaliśmy, że jest to normalny środek transportu. Poniżej zdjęcia sprzed Zielonego Bazaru. Na prawym pasie albo poboczu ruchliwych ulic stoi zawsze po kilka jeśli nie po kilkanaście osób i łapie okazję . Auta zatrzymują się. Podchodzisz i mówisz gdzie chcesz jechać i negocjujesz cenę. Jeśli komuś nie pasuje cena lub okazuje się, że kierowca jedzie w innym kierunku, ten odjeżdża a podjeżdża następny. Proste i z korzyścią dla wszystkich. Wylotówki z miast są zapchane ludźmi łapiącymi stopa.

Nie jest to nigdzie oficjalnie napisane ale istnieje nieformalny przelicznik . Za 100 km płaci się nie więcej niż 1000 KZT czyli około 10 zł od osoby. Kiedy jechaliśmy na stopa z kanionu szaryńskiego do Ałamat czyli około 200 km., daliśmy Naszemu kierowcy 5000 KZT a on Nam wydał 1000 KTZ reszty! 😀

W mieście na „okazję ” czeka się 1-2 minuty. Podróżując na stopa nie czekaliśmy nigdzie dłużej niż 7 minut. Polecam też na początku od razu ustalić cenę i targować się. Zdarzają się sytuacje kiedy kierowca zatrzymuje się i pyta podróżujących ile płacą- warto więc znać ten przelicznik. Bywa też tak, że kierowca zatrzymuje się z czystej ciekawości, chęci porozmawiania z turystami i nie chce w ogóle kasy za przejazd.

W Kazachstanie zauważyłam jedną bardzo ważną rzecz, godną podziwu. Przywiązanie do tradycji. Widać to w przestrzeni publicznej, w dbałości o detale.Wzór kostki brukowej nawiązuje  do tradycyjnej ornamentyki. Nawet kratka ściekowa czy głośnik w przejściu podziemnym są pięknie wykute, tłoczone. W dzielnicy ekskluzywnych sklepów obok Gucciego znajduje się sklep z rękodziełem, biżuterią, akcesoriami i ubraniami zdobionymi pięknymi wzorami. Oczywiście ceny są zawrotne bo użyte materiały to złoto, srebro, naturalne kamienie, skóra. Dlatego piękne etui na telefon kosztuje 500 zł a szachy od 5 tys. zł do 10 tys. zł.

Po lewej piękna kostka brukowa i kratka ściekowa w jednym z przejść podziemnych. Po prawej cudowna kłódka z kluczykiem za jedyne 350 zł.
Piękne szachy , szachownica wykonana z marmuru, pionki złocone. Zestawy w cenie od 4 750 zł do 10 ooo zł.

Przywiązanie do tradycji widać też w życiu codziennym. Mężczyźni, nawet młodzi i w miastach, chodzą w charakterystycznych czapeczkach. W małych miejscowościach i na wsiach jest to jeszcze bardziej widoczne. Jazda konna, jurty i życie nomadów to motywy, które często pojawiają się  w teledyskach muzycznych. Rękodzieło jest na wysokim poziomie. Nie jest to przaśna sztuka ludowa ale prawdziwe arcydzieła i piękne przedmioty, wykonane pieczołowicie, dokładnie i z klasą.

Dlatego kiedyś muszę wrócić do Kazachstanu i zakupić jakieś cudeńko, które postawię na półce 🙂

 

PRZYDATNE INFORMACJE:

  1. Nocleg w Travel Hostel 6 tys KZT
  2. Wjazd na Koktobe 4000 KZT
  3. Jedno zdjęcie z orłem 1000 KZT
  4. Obiad w Tyubeteika dla 2 osób 8855 KZT , http://Satpaeva 32/1 | Vesnovka, Almaty 050057, Kazachstan
  5. Autobus numer 92 z lotniska do centrum Ałmat. Przejazd ok. 1, 5 zł za osobę
  6. Za 100 km autostopem płaci się około 1000 KZT czyli 10 zł za osobę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *