Dolina Truso

Dolina Truso

Jeśli będziecie mieli możliwość, polecam zatrzymać się w Stepancmindzie w Giorgi’s Guest House. Nie poznałyśmy samego rzeczonego Giorgia ale jego żona to cudowna kobieta, niesamowicie pracowita, która przygotowuje najlepsze chaczapuri jakie miałam przyjemność jeść w Gruzji. Gospodyni wieczorem przyrządza gościom kolację i piecze ciasto, kładzie się ostatnia spać i wstaje pierwsza żeby przyrządzić śniadanie: pyszne malutkie racuszki, naleśniki, pizzę, słony ser, marmoladę, sałatkę – ilość jedzenia niemożliwa do przejedzenia nawet dla mnie 😉

Śniadanie w Giorgi’s Guest House

Po obfitym śniadanku, udałyśmy  się na zbiórkę do punktu informacyjnego prowadzonego przez naszą rodaczkę. Okazało się, że zamiast wycieczki z przewodnikiem będziemy mieć bez przewodnika w takiej samej cenie czyli za 30 GEL. Troszkę poczuliśmy się oszukani ponieważ za samo podwiezienie przez miejscowych do doliny każdy z Nas zapłaciłby maksymalnie 8-10 GEL ale mówi się trudno i żyje dalej.  Zostaliśmy przewiezieni do punktu zbiórki skąd wyruszyliśmy w trasę a po powrocie mieliśmy zostać odebrani.

W dolinie Truso im bliżej granicy z Osetią tym piękniej.  Złoża siarki i żelaza wiją się czerwoną wstęgą przy rzece Terek. Krwiste zakola przecinają dolinę tworząc malownicze rozlewiska. Troszkę smuto mi było, gdyż mam takie wrażenie, że przyjechałyśmy do Gruzji, do Truso, o miesiąc za wcześnie. Pobliskie pagórki dopiero zaczynały się zielenić. Natomiast kolory czerwieni były tak intensywne i żywe, że gdybym sama nie widziała tego na własne oczy, ciężko byłoby mi w to uwierzyć. Niestety kiedy woda jest spuszczana z kanału zapach a raczej fetor jest nie do zniesienia. Nie da się uniknąć skojarzenia z literackimi opisami piekła i żrącymi oparami siarki.

Po drodze mijamy malowniczy kościółek i opuszczoną wioskę Ketrisi, w której jednak są ślady życia, chociażby zwierzęta w zagrodach.

Punktem kulminacyjnym wycieczki była granica z Osetią Północną gdzie podając paszport wymieniłam z żołnierzem uścisk dłoni szczerząc jednocześnie zęby w uśmiechu i ze słowami ” Hello soldier”. Odwzajemnił nieco szczerbaty uśmiech i pouczył żeby nie zapuszczać się za linię pasa granicznego i nie robić zdjęć. Tej drugiej obietnicy nie dotrzymałam.

Całą trasę szliśmy około 6 godzin , w tę i z powrotem. Krajobrazy piękne, myślę jednak, że w okresie czerwca, lipca kiedy wzgórza okalające dolinę są zielone a w dolinie złoża siarki barwią ziemię paletą żółci, brązów i piekielnych czerwieni, widoki są wręcz spektakularne.

PRZYDATNE INFORMACJE:

1. Giorgi’s gest house

  • nocleg 25 GEL + śniadanie 15 GEL

2. Wycieczka z przewodnikiem z biura informacyjnego 30 GEL( bez przewodnika też 30 GEL 😀

3. Ostatnia marszrutka do Tbilisi odjeżdża ze Stepancmindy o godz. 19:00

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *