Durres

Durres

Wydostanie się z gór Thetthi to nie jest taka prosta sprawa. Furgon, który przyjeżdża ze Szkodry  ma postój i o 13:00 jedzie z powrotem. Podróż trwa ok.3-4 godzin i zależy od ilości mijanych po drodze samochodów. J W Albanii panuje ciekawy zwyczaj witania się ze sobą wszystkich kierowców mijanych po drodze. Szczególnie na mało uczęszczanej trasie. Niech Was nie zdziwi , że Wasz driver  co chwilę się zatrzymuje, opuszcza szybę i przybija piąteczkę z innym. Tutaj z każdym trzeba porozmawiać, wypytać co słychać, skąd jedzie, skąd pochodzi i jak się ma dzisiaj. Dlatego też podróż przez kręte górskie ścieżynki trwa tak długo.

Ważna rzecz- w Albanii wszyscy i wszędzie palą papieros, w ogromnych ilościach. Zresztą pali się również marihuanę i haszysz. Ziomek z którym jechałyśmy zrobił skręta przed tym zabytkowym kościołem w parku Thethi ale nie mają też problemu z tym, żeby zapalić jointa na chodniku w mieście. Wyluzowany naród. Alkohol jest ogólnie dostępny i pije się wszystko- piwo, wódki, whiskey.

Oczywiście w trakcie drogi były postoje na „obligated photo” Już się nauczyłam, że nie ma co dyskutować. Będą marudzić tak długo dopóki nie wyjdziesz i nie zrobisz zdjęcia.

„Obligated photo” z punktów widokowych i Nasz furgon po prawej. Pomarańczowa strzała.

Podróż do Durres to było jakieś szaleństwo. W Szkodrze błyskawiczna przesiadka na kolejny furgon do Tirany. W stolicy jeszcze szybsza na autobus. Ktoś przerzucał Nasze bagaże, ktoś pokrzykiwał. Nie wiedziałyśmy o co chodzi ale musiałyśmy zaufać tym ludziom. Wszystkich w autobusie ciekawiło skąd jesteśmy i co robimy w Albanii. W Dures rozmówca mojej towarzyszki podróży postanowił uczynić Nam ten zaszczyt i odprowadzić Nas bezpiecznie do hostelu. Niestety chłopak nie opanował skomplikowanej sztuki poruszania się z nawigacją. Dlatego po 30 minutach bezcelowego krążenia zrobiłyśmy postój w cukierni (a potem powiedziałyśmy Panu, że jednak same dotrzemy do celu.)

Wszyscy zamówiliśmy Trelece regionalne ciasto. Ciasto biszkoptowe nasączone mlekiem i oblane czekoladą. Koniecznie trzeba spróbować. Jeśli będziecie w Durres szukacje cukierni Sulltan Baklava Pasticeri Turke niedaleko głównego placu w Durres.

Sulltan Baclava Pascticeri, Durres 2000

W końcu trafiłyśmy do Naszego hsotelu, bardziej przypadkiem niż świadomie szukając adresu. Durres Hostel ma przemiłą i pomocną obsługę i robią najlepszą pod słońcem miętę z imbirem i innymi cudami, w sam raz na problemy żołądkowe. Jak widać na zdjęciu poniżej Nasi rodacy są wszędzie.

Następnego dnia udałyśmy się na spacer po mieście. Odwiedziłyśmy amfiteatr rzymski z II w. n. e. Jest to jeden z najlepiej zachowanych i największy amfiteatr na Bałkanach. Zbudowany na planie elipsy o wymiarach ok. 132m  na 113 m. Arena ma wymiary 61x 42.  Amfiteatr był wykorzystywany do walk gladiatorskich do IV w.  Założenie jest imponujące ale widoki już nie. Amfiteatr jest totalną ruiną co nie dziwi zważywszy na historię tego miejsca. Budowla najpierw uległa poważnym zniszczeniom w trzęsieniach ziemi. Później została odbudowana w porządku chrześcijańskim i ponownie ale już w czasach osmańskich została zdewastowana i zasypana ziemią. Ruiny amfiteatru obrosły dookoła prywatnymi domami, które są dosłownie przyklejone. Jeśli ktoś chciałby jechać do Durres tylko i wyłącznie po to żeby zobaczyć amfiteatr – ja nie polecam. Korzystniej jest jechać do Butrintu.

Amfiteatr rzymski z II wieku i domy wybudowane nielegalnie na jego obszarze.

W  tej części miasta gdzie byłam plaże są błotniste i nie zachęcają do leniwego odpoczynku. Być może gdzieś dalej wzdłuż linii brzegu są ładniejsze. Turyści tak naprawdę mają niewielki obszar do dyspozycji. Nabrzeże w Durres jest betonowe. Zabudowa jest bardzo blisko wody. Niestety nie znalazłam w tym mieście nic co by mnie zachwyciło i sprawiło, że chciałabym zostać dłużej. Dlatego postanowiłyśmy się szybko ewakuować do Vlory a stamtąd do Sarandy.

W Albanii sieć transportu międzymiastowego jest bardzo ograniczona. Jeśli autobus wyjeżdża bezpośrednio z miasta, w którym przebywacie, nie ma większego problemy z wydostaniem się. Gorzej jeśli jest na trasie przelotowej.

Wtedy wygląda to tak, że „łapiecie” autobus na wyznaczonym przystanku lub miejscu postojowym. Autobus zatrzymuje się jeśli pasażerowie wysiadają lub jeśli ma wolne miejsca W przeciwnym razie po prostu jedzie dalej. I możesz tak czekać całymi godzinami. Nam w końcu udało się zatrzymać jeden autobus ale troszeczkę nie zrozumiałyśmy się z Panem kierowcą. Okazało się, że jest tylko jedno wolne miejsce a my jesteśmy we dwie. Mimo to zaproszono Nas do autobusu i drugi kierowca ustąpił mi miejsca a sam usiadł na podłodze na tyłach autobusu. Na Nasze protesty powiedział: „Szanuję podróżników i tych, którzy odwiedzają mój kraj, nie możesz stać. To mój obowiązek i przyjemność ustąpić Ci miejsca”. Czułam się bardzo niezręcznie ale też było mi niezmiernie miło. Podsumowując Nasz pobyt w Durres powiem tak – cieszę się, że szybko wyjechałyśmy z tego miasta.

W oczekiwaniu na autobus.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PRZYDATNE INFORMACJE:

1.Durres Hostel za 11 euro

http://www.thebalkanbackpacker.com/hostels/durres-hostel-durres/

2. Cukiernia Sulltan Baclava Pascticeri, Durres 2000

https://www.facebook.com/pg/sulltanbakllava.al/about/?ref=page_internal

3.Żeby dojechać na wylotówkę w kierunku Vlory trzeba wydostać się z centrum miasta. Najlepiej udać się autobusem za 30 leke na stację Durres Plepa. Z Durres do Vlory dojechałyśmy za 400 leke.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *