Gruzińska droga wojenna

Gruzińska droga wojenna

Czwartego dnia urlopu postanowiłyśmy jechać do Stepancmindy, zobaczyć jeden z najbardziej znanych, pocztówkowych widoków Gruzji czyli klasztor Cminda Sameba.

Z Fabrica Hostel, udałyśmy się na dworzec autobusowy, niedaleko stacji metra Didube. W ułamku sekundy otoczyło Nas całe stadko driverów. Niesamowite jak oni potrafią być upierdliwi i natarczywi. Kiedy taki kierowca marszrutki zobaczy na dworcu turystę z plecakiem będzie za Tobą tak długo chodził aż z Nim pojedziesz. Nasze trzy skromne osóbki były pierwszymi ofiarami drivera. 🙂 Kiedy spytałyśmy się o godzinę odjazdu- Pan odpowiedział: „Pojedziemy wtedy kiedy będzie komplet ludzi.” Kolejnych turystów, przesympatycznych Słowaków, sztuk 4, kierowca złowił bardzo szybko bo chyba po 10- 15 minutach ale na ostatniego pasażera musieliśmy wszyscy czekać co najmniej pół godziny.

Ważna informacja: koniecznie należy spytać czy kierowca jedzie prosto do Stepancmindy czy przewiduje postoje. Nasz driver w ofercie przejazdu miał dwa przystanki- przy twierdzy Ananuri oraz przy platformie widokowej na północ od Gudauri ( tak miejscowość Gudauri rozsławiona jest przez filmik z sezonu zimowego 2017 i awarii wyciągu)

TWIERDZA ANANURI

Twierdza Ananuri, gruzińska droga wojenna

Twierdza Ananuri znajduje się przy dawnej gruzińskiej drodze wojennej prowadzącej od Tbilisi aż na północ do Władykaukazu na terenie Oseti Północnej. Należała do książąt Aragwi. Forteca została wybudowana na prawobrzeżnej części rzeki Aragvi w XVI- XVII wieku. Dwa zamki połączone są ze sobą kurtynową ścianą zwieńczoną blankami. Fortyfikacja z kwadratową wieżą pośrodku zwana jest Sheupovari.  Kościół Matki Boskiej został zbudowany w 1689 r. Ma charakterystyczną bogato zdobioną fasadę, przykryty jest kopułą. Kompleks obejmuje trzy świątynie, wieżę dzwonniczą i zamek. Niestety ten pocztówkowy widoczek psują kramy rozstawione tuż przed twierdzą. Kasa musi się zgadzać. Czy Krupówki, czy Solina czy twierdza Ananuri zawsze możesz kupić skarpety z owcy.

PLATFORMA WIDOKOWA, okolice Gudauri

..

STEPANCMINDA i klasztor Cminda Sameba

Do Stepancmindy dotarłyśmy przed południem. W znalezieniu noclegu, już na miejscu, pomogła Nam  Nasza rodaczka pracująca w punkcie info. Stwierdziłyśmy, że po zjedzeniu obiadku lub przekąski, wystarczy Nam jedynie czasu na dotarcie do klasztoru Cminda Sameba. Rzuciłyśmy więc plecaki u Giorgi’s guest House i ruszyłyśmy w drogę.

Klasztor Cminda Sameba, Stepancminda, Kazbek

Prawosławny klasztor Cminda Sameba położony w pobliżu miasteczka Stepancminda to jeden z najbardziej znanych i spektakularnych widoków kojarzonych z Gruzją i miejsce , które każdy turysta chce zobaczyć. Kościół jest położony na wzgórzu, na wysokości 2170 m n.p.m., na lewym brzegu rzeki Terek. W tle za kościółkiem góruje Kazbek.

Na wzgórze, oprócz drogi samochodowej, prowadzą dwa szlaki. Po minięciu ruin zamku, warowni jeden bardziej na prawo, prowadzi ostro pod górę. Drugi po lewej łagodniej idzie bokiem wzgórza i biegnie na szczyt. Pierwszy jest krótszy ale zdecydowanie bardziej męczący, drugi dłuższy ale mniej wymagający. Oczywiście jako podejście wybrałyśmy pierwszą, trudniejszą ścieżkę „na szagę” ostro pod górę – bo jak mówi słynne przysłowie ” Pośladki same się nie zrobią”. Jest jeszcze droga samochodowa.

Wizyta w Gruzji, w Stepancmindzie pod koniec kwietnia, początek maja daje marne szanse żeby zobaczyć kościółek na tle pięknych gór i zielonych łąk. Za wcześnie na takie pocztówkowe widoki, przyroda jeszcze w pełni nie rozkwitła, ale to było do przewidzenia. Natomiast to czego nie przewidziałyśmy to ogromna ilość turystów. Jakoś Nam to umknęło, że nie tylko my postanowiłyśmy jechać do Gruzji na weekend majowy 🙂 Na wzgórzu Stepancmindy są tłumy, a samochody wzbijają tumany kurzu. Jedynym rozwiązaniem, żeby ominąć ten natłok ludzi jest wybranie się w trasę do kościoła bladym świtem, zanim wyruszą wszyscy turyści. A jeśli chcemy zobaczyć piękne zielone wzgórza najlepiej przyjechać do Stepancmindy latem.

Spod klasztoru wracałyśmy drugim szlakiem. Można powiedzieć , że ten okalający wzgórze to jedyny szlag bo ten, którym wchodziłyśmy to bardziej wejście na skróty niż regularna ścieżka. Jak się można łatwo domyśleć aerobowy plan dnia wyrobiłyśmy z nawiązką. Ledwo doczłapałyśmy się do doliny. Ostatkiem sił dobrnęłyśmy do restauracji Khevi. Nie wiem czy to przez zmęczenie, przez głód, czy naprawdę to jedzenie było tak wyborne ale smakowało mi wszystko. Na tyle, że po zjedzeniu ryby, zamówiłam sobie jeszcze szaszłyk,  który bardziej kojarzy mi się z kebabem jaki serwują np. w Iranie niż z szaszłykiem.

Khevi restaurant

Jak się okazało nie był to Nasz ostatni posiłek tego dnia. W domu gdzie miałyśmy nocleg, Nasza gospodyni, wspaniała kobieta ok. 23:00 w nocy zrobiła pyszne domowe ciasto a potem jeszcze chaczapuri. I to było najlepsze chaczapuri jakie jadłam w Gruzji. Także jeśli szukacie wspaniałych doznać kulinarnych musicie zawitać do Stepancmindy do Giorgi’s guest House.

PRZYDATNE INFORMACJE:

  1. Marszrutka z dworaca autobusowego przy stacji metra Didube- powinna kosztować 10/15 GEL za osobę
  2. Khevi restaurant, Stepancminda, Al. Kazbegi Str., Restaurant „KHEVI” In Kazbegi, Stepantsminda 4700, Gruzja
  • ryba 24 GEL
  • sałatka 14 GEL
  • szaszłyk 12 GEL
  • lampka wina 6 GEL
  • zupa 10 GEL

One thought on “Gruzińska droga wojenna

  1. Myślę, że wiele z powyższych wypowiedzi są trafne. Z częścią się nie zgadzam, ale wynika to raczej z moich osobistych przekonań, aniżeli samej treści wypowiedzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *