Jak dotrzeć do Iranu i nie zgubić się po drodze

Jak dotrzeć do Iranu i nie zgubić się po drodze

Podróż do Iranu to prawdziwa wyprawa. Dojazd z Warszawy do Przemyśla jedyne 8,2 h pociągiem. Moja koleżanka Monika o 7:00 nad ranem była już na miejscu.  Kawa, pyszne ciasto w Przemyślu i dalej w drogę pociągiem do Kijowa. Na dworcu w  Kijowie byłyśmy o 23:50 i postanowiłyśmy udać się pieszo do Dream Hotel in Kijev. Nocny spacer zajął Nam zaledwie godzinę…..polecam wziąć taksówkę. Stolica Ukrainy zarówno nocą jak i w ciągu dnia robi duże wrażenie. Przede wszystkim ogromne przestrzenie i przeskalowanie architektury.

Następnego dnia o bladym świcie zerwałyśmy się żeby jechać na lotnisko z czym wiążę się pewna anegdota. Czy nie zastawia Was jak ludzie to robią, że spóźniają się na samolot? Mnie to zawsze fascynowało, ten brak odpowiedzialności i właściwiej organizacji czasu. A teraz opiszę jak łatwo można tego dokonać. Otóż – przybywasz na lotnisko 2, 3 godziny wcześniej. Idziesz na kawę z koleżanką, plotkujecie, śmiejecie się. I nagle okazuje się, że macie już mało czasu na odprawę a później, że trzeba pilnie jeszcze biec do łazienki a kolejka jest cholernie długa i nagle słyszysz: „final call for passengers” i słyszysz swoje zniekształcone nazwisko. I tak sobie myślisz, że gdyby nie fakt, że wiesz iż się spóźniasz, w życiu byś nie rozpoznał w tej zbitce słownej imienia jakie dali Ci rodzice na chrzcie. Biegniesz upocony z ciężkim plecakiem i widzisz te pytające spojrzenia innych pasażerów ” Jak można być takim frajerem żeby się spóźniać na samolot?” Ostatnim susem wbiegasz do bramki odlotu samolotu a Twoja koleżanka z bananem na twarzy tłumaczy” Ona miała rozstrój żołądka”. I nie ma znaczenia czy to prawda czy nie, zwłaszcza jeśli to prawda:) w takich momentach człowiek pąsowieje od stóp do głów.

LOTNISKO W BAKU

Baku airport

Lecąc do Iranu spodziewałam się pełnego samolotu Polaków, gdyż Polacy jak wiadomo podróżują wszędzie. Już na lotnisku w Baku gdzie miałyśmy przesiadkę spotkałyśmy trzech młodych gentelmanów z Polski i nikogo więcej. Wspólnie zapoznaliśmy się ze stanem baru na lotnisku wyczerpując jego zapasy. Hala lotniska w Baku bardzo ładna. I rzecz zadziwiająca, znowu dokonaliśmy „final call for passengers” a właściwie męska część grupy, która nie mogła pogodzić się z faktem, że w Iranie nie ma alkoholu 🙂

Do Teheranu dotarliśmy o 23:50. Przeszliśmy przez bramki, co wcale nie jest takie oczywiste. Na lotnisku tłumy straszliwe. Ustawiliśmy się grzecznie w kolejce do kantoru. Pojawienie się 5 obcokrajowców nie umknęło uwadze taksówkarzy i innych driverów po czym podzieleni na dwie grupy ruszyliśmy do Naszych miejsc noclegowych. Za taksówkę zapłaciłyśmy 750 tys. Riali. Ja i koleżanka miałyśmy nocleg w Seven Hostel. Niestety jak się okazało rezerwacja, którą zrobiłam nie do końca była udana i w konsekwencji okazało się, że nie ma dla Nas miejsc… upsss…

Pan na recepcji nie władał językiem angielskim ale udało Nam się zrozumieć, że proponuje Nam nocleg for free na dachu na ławkach. Bardzo miły gest i tak zaczęła się Nasza irańska przygoda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *