MOSTAR i NEUM

MOSTAR i NEUM

Ważnym punktem każdej wycieczki jest dotarcie do hostelu,pozostawienie bagaży i rozpoczęcie zwiedzania. W Mostarze Nasz wybór padł na Hostel Mirror- rodzinny biznes, polecam.

Nie wiem czy kiedykolwiek spotkałam się z tak ciepłym przyjęciem w hostelu. W pokoju czysta pościel, na łóżku rozsypane płatki róż.(normalnie wzruszyłam się jako to zobaczyłam:D Syn włodarzy, który tak naprawdę pełni rolę gospodarza i jest twarzą tego miejsca przyniósł Nam na powitanie drobny poczęstunek od mamy, świeży sok i ciasteczka. Wytłumaczył gdzie możemy iść i co warto zobaczyć. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Przemiły młody człowiek.

Hostel Mirror,Brace Krpo 7, Mostar 88000

Miasto Mostar położone jest nad rzeką Neretwą. Most w Mostarze jest jednym za najbardziej rozpoznawalnych miejsc na Bałkanach. To nie tylko obiekt inżynieryjny ale przede wszystkim symbol pojednania wschodu z zachodem, chrześcijaństwa z islamem a także katolickich Chorwatów z prawosławnymi Serbami. Ten zabytkowy most wybudowany w 1956 r z pełną premedytacją został zniszczony przez Chorwatów w 1993 r podczas wojny bałkańskiej. Jego odbudowę zakończono w 2004 r. Most ponownie stał się symbolem pokoju zwaśnionych nacji różnych wyznań i  został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Most w Mostarze to miejsce gdzie historia zatacza krąg. Może dlatego jest też tak popularny? Bo przecież są piękniejsze mosty na świecie. Dawniej było to też miejsce gdzie młodzi mężczyźni wchodząc w dorosłość skakali do rzeki na dowód, że są już dojrzali. Teraz też skaczą ale niekoniecznie młodzi i nie dla pokazania odwagi ale w celu zarobkowym. Podobno w szczycie  sezonu panowie mają z tego niezły pieniądz. P.S. Gdyby podczas mojego pobytu w Mostarze był jakiś piękny młodzieniec chętny skoczyć do wody, nie będę kłamać, chciałabym to zobaczyć ale niestety był jedynie starszy Pan z brzuszkiem,  który widać, że niedawno dopiero wypełzł z wody 🙂

W starej części miasta, w okolicach mostu pełno jest kramów z pamiątkami, z odzieżą, restauracji.

Tima Irma, Mostar

Mostar jest bardzo urokliwym miasteczkiem, w sezonie letnim. W knajpkach zespoły grają na żywo. Jest nawet lokal gdzie można potańczyć. Podejrzewam, że poza sezonem turystycznym w mieście wieje chłodem i świeci pustkami. Szwędając się od miejsca do miejsca trafiłyśmy do pubu gdzie był koncert. Oczywiście dwie młode dziewczyny samotnie podróżujące wzbudzają zainteresowanie więc szybko otoczył Nas wianuszek ciekawskich. Jak się okazało jeden z Naszych rozmówców był w odwiedzinach w rodzinnych stronach. Czyli historia ta sama co zawsze.Ci, którzy mają ambicję, chcą coś przeżyć a przede wszystkim mają możliwość wyjeżdżają.  Zostają Ci, którzy muszą, najczęściej ze względów rodzinnych. Podobno wielu, bardzo wielu bośniaków wyjeżdża i nie wraca bo nie ma do czego. W kraju jest ciągle bida, zły rząd…. itd…Hmm chyba gdzieś to słyszałam.

Podczas wieczornego spaceru urzekły mnie piękne lampiony, które rozświetlały mrok nocy. Gdyby nie fakt, że miałam tylko bagaż podręczny chętnie bym zaopatrzyła się w takie.

Pierwotnie z Mostaru miałyśmy jechać nad wodospady Kravica a potem nad morze. Czasu jednak było zbyt mało dlatego udałyśmy się do Neum czyli jedynego miasto w Bośni i Hercegowinie z dostępem do morza Adriatyckiego. Jakież to niesprawiedliwe. Chorwacja mimo , że niewiele większa ma długą linie brzegową i miliony turystów wypoczywających na plażach. Bośnia ma wąski przesmyk , które nie jest w stanie odpowiedzieć na zapotrzebowanie rodaków. Neum ma bardzo ładnie zagospodarowane nabrzeże. Przy zadbanym deptaku jak grzyby po deszczu powstają hotele, hoteliki oraz prywatne kwatery z widokiem na morze.

Skromna plaża więc i zdjęć mało. Za to słońce grzało nieubłaganie czego skutki dotkliwie odczułam wieczorem i następnego dnia. Wydawało się, że tak krótko czytałam tę książę…..a wróciłam do Polski z poparzeniami.

Dosyć często zdarza mi się, że niesiona wakacyjnym entuzjazmem tuż po zakończonym urlopie powtarzam – chciałabym tu kiedyś wrócić ale nie wracam bo jest tyle cudownych miejsc na świecie wartych zobaczenia. Miałam takie myśli kiedy zobaczyłam Sarajewo. Prawda jest jednak taka, że jeśli będę ponownie w Bośni i Hercegowinie to pewnie przejazdem żeby zobaczyć wodospady Kravica.

Z pobytu w Bośni i Hercegowiny zapadła mi w pamięć jedna historia.  W Tuzli na tym malutkim lotnisku i w mikro strefie odlotów zamówiłam cappucino. Kiedy kelnerka spytał się mnie jaki chcę smak czy waniliowy czy śmietankowy trochę mnie to zdziwiło ale nie przeczuwałam zagrożenia.Tak sobie pomyślałam-jaki waniliowe, jaki smak? Cappucino to przecież cappucino, może o jakiś syrop im chodzi?  Za 4 euro otrzymałam wrzątek w szklance w metalowym koszyczku i cappucino o smaku waniliowym w torebce. I tak sobie pomyślałam, że są takie miejsca gdzie czas się jednak zatrzymał.

PRZYDATNE INFORMACJE:

1.Lokal Tima Irma, Mostar – porządny obiad: szaszłyk, sałata, pieczywo ok.10 euro

2. Bilet z Mostaru do Neum -20 euro

2. Bilet z Sarajewa na lotnisko w Tuzli 18 euro

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *