SŁOWACKI RAJ- szlak SUCHA BELA I PRZEŁOM HORNADU

SŁOWACKI RAJ- szlak SUCHA BELA I PRZEŁOM HORNADU

Z Bratysławy szybciutko udałyśmy się do Popradu ale długo tam nie zabawiłyśmy ponieważ w całym mieście nie było noclegów. Wszystko zarezerwowali Polacy.

Udało Nam się dostać ostatni wolny pokój w całym mieście, ponieważ ktoś odwołał rezerwację ale cóż to było za lokum. Jedno łóżko dwuosobowe ale pokój był rozbudowany o drugie pomieszczenie gdzie był telewizor, kanapa, stoliki, barek. Wszystko utrzymane w stylu PRLowskim. Myślę, że był to pokój dla bogatych panów i ich nowych koleżanek, które wyciągały ze stolika koks niczym odkurzacz.

W związku z tym, że nie miałyśmy rezerwacji na kolejną noc, musiałyśmy w trybie pilnym opuścić hotel w Popradzie. Zdecydowałyśmy więc, że udamy się do Hrebuszyc z nadzieją, że tam znajdziemy dach nad głową. To się nazywa szczęście podróżnika. W punkcie informacji dostałyśmy namiary na nocleg u Pani Ewy- cyganki. Na miejscu zapłaciłam za nocleg i taksę klimatyczną. Oczywiście Pani przyjmowała banknoty ale nie miała z czego wydać więc miałam się upomnieć o pieniądze kiedy będę wyjeżdżać. A kiedy wyjeżdżałam i przypomniałam się zrobiła oczy jak 5 złotych „Ale przecież ja dałam Pani pieniądze. Nie dałam?”„Nie dała Pani.” odpowiadam grzecznie. Wtedy Pani Ewa z ociąganiem znalazła brakujące pieniądze.

Pani Ewa to bardzo przedsiębiorcza kobieta. Wyobraźcie sobie, że wynajęła ten sam pokój trzem osobom. W domu gościnnym, w tym samym czasie co my , przebywała duża grupa Polaków, z którymi się zaprzyjaźniłyśmy. Najpierw Pani Ewa ulokowała w pokoju  jedną z dziewczyn Polkę. Następnie przyjechał człowiek, który zabukował pokój przez booking.com a parę godzin później kolejny gość, któremu Pani Ewa wynajęła ten sam pokój. Obydwaj panowie siedzieli na werandzie z plecakami i opowiadali sobie historię jak to zabukowali pokój a na miejscu okazało się, że jest zajęty przez jakąś dziewczynę. Gospodyni jednego gościa ulokowała gdzieś w miejscu zastępczym. A drugiego na kanapie w salonie i tak mu nawijała makaron na uszy, że człowiek, który zapłacił za 1 osobowy pokój jeszcze jej dziękował za wspaniałą kanapę w salonie gdzie nie ma żadnej prywatności i rzeczy leżą na wierzchu. „Proszę Pana niech Pan zobaczy jaka wspaniała kanapa, jaka wygodna. Na pewno będzie się tu Panu świetnie spało. Nie podoba się Panu kanapa? Przecież to najlepsza kanapa w moim domu. Ja nie wiem proszę Pana jak to się stało, że ten pokój jest zajęty” 😀 Janusz biznesu. To trzeba mieć naprawdę wybitny talent żeby tak kogoś ocyganić.

SUCHA BELA

Sucha Bela to pierwszy ze szlaków, którym wędrowałam. Zanim jeszcze weszłam na trasę omal się nie przewróciłam i bardzo nadwyrężyłam kostkę. Moja znajoma dokładnie w tym samym miejscu tuż przed wejściem na szlak skręciła nogę. Owszem bolało ją bardzo mocno ale nie miała świadomości, że jest to skręcenie ale w związku z tym, że kobiety są mocarne i bólu się nie boją, pokonała całą trasę Suchej Beli w tym te cholerne, śliskie drabinki metalowe ze skręconą nogą. 💪Także zalecana wzmożona ostrożność nawet przed wejściem na szlak.

Muszę przyznać, że byłam zachwycona pierwszym odcinkiem trasy. Kaskady, progi, drewniane drabinki super sprawa. Nie było to męczące, nie było przerażające. Każdy sprawnie poruszający się człowiek, jak się okazuje nawet ze skręconą nogą, może pokonać trasę. Widokowo też było bardzo przyjemnie. Z niecierpliwością wyczekiwałam wodospadu, który jest podobno jednym z ładniejszych w Słowackim Raju.

W końcu dotarłam do jednego z najtrudniejszych odcinków szlaku gdzie trzeba było pokonać pionowe wejście na skałę za pomocą metalowych drabinek. Na zdjęciach krążących w necie, w katalogach i broszurach widzimy metalowe drabinki i piękny wodospad. Wodospadu nie było ani pięknego ani brzydkiego. Była wąska strużka wody ponieważ strumyk wysechł. ( zdjęcie wodospadu poniżej:)

Oczywiście była mega długa kolejka do drabinek. I tutaj przypominają się wszystkie memy pod tytułem expectations-reality. Na zdjęciu wyżej, pierwsze od prawej widzicie Panią, która miała atak paniki. Na górze jej córka wyciągała pomocną dłoń na dole asekurował ją mąż ale Pani trzęsła się jak galareta i sterczała tak kilka minut. Ludzie pięterko niżej wkurzeni bo nie wiedzą dlaczego nie wchodzimy. Jest kolejka, jest nerwowo.

Przyznam szczerze, że dla mnie wchodzenie po tych drabinkach też było trudnym przeżyciem. Nie wiem skąd znalazłam w sobie motywację żeby iść dalej. W myślach powtarzałam sobie „ Nie patrz w dół, nie patrz w dół. Noga za nogą, spokojnie, oddychaj. Skoro baba dała radę to Ty też dasz”. Tak kurczowo trzymałam się tych metalowych poręczy, że gdybym spadała to tylko razem z całą drabinką. Udało się pokonać ten krytyczny odcinek. Na późniejszych odcinkach trasy były jeszcze metalowe drabinki ale już nie tak straszne.

Z Suchej Beli ruszyłyśmy żółtym rowerowym szlakiem a następnie czerwoną trasą w dół i dotarłyśmy do Klastorisko gdzie znajduje się karczma ale znalezienie w niej miejsca graniczy z cudem. Była kawa typu zalewajka ale orzeźwiająca, mokra i gorąca. Czasami tak niewiele trzeba do szczęścia. Zdjęcia ze schroniska Klastorisko poniżej.

PRZEŁOM HORNADU

Z Klastorisko ruszyłyśmy żółtym szlakiem w dół do przełomu Hornadu. Nie wiem dlaczego ten odcinek jest oznaczony na żółto. Zejście jest bardzo, bardzo strome i naprawdę trzeba się mega nagimnastykować żeby się nie sturlać w dół, żeby nie zaczepić o wystające korzenie i nie potknąć się o kamienie.

Przełom Hornadu to podobno jedna z bardziej malowniczych tras. Na ścianach kanionu na wysokości około 150 m. zainstalowane są metalowe schodki i łańcuchy. W kilku miejscach żołądek podszedł mi do gardła. Schodki są śliskie nawet jeśli nie pada deszcz. Rzeczywiście trzeba kurczowo trzymać się tych łańcuchów żeby nie spaść. Oczywiście po fakcie trasa wydaje się banalnie prosta.

Obydwa szlaki są warte przejścia ja jednak zdecydowanie bardziej wolę Suchą Belę. Jest dużo bardziej urozmaicona. I jeśli dla kogoś metalowe drabinki nie stanowią przeszkody, jest to dużo ciekawsza droga.

 

PRZYDATNE INFORMACJE:

Bilet z Bratysławy do Popradu- 14, 92 EU

Bilet z Popradu do Hrebuszyc – 2,60 EU

Pokój w Hotelu Poprad- 50 EU – mój najdroższy nocleg ever

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *