Thethi czyli prawdziwe, dzikie piękno gór Albanii

Thethi czyli prawdziwe, dzikie piękno gór Albanii

Jak poinformowała Nas Ani z hostelu Mi casa es tu casa – bilet do Thethi „always cost 10 euro, always”. Gdy to usłyszałyśmy zrobiło się Nam głupio ponieważ dzień wcześniej szukałyśmy jakiegoś prywatnego kierowcy i kiedy proponowano Nam cenę 10 euro uznałyśmy, że chcą Nas okrutnie naciągnąć.

Do Thethi podobo jedzie jeden furgon dziennie o godz. 7:00 rano spod hostelu Mi Casa es Tu Casa i innej możliwości dojazdu nie ma. Mieszkańcy hostelu, którzy jadą w góry dostają śniadanie w formie kanapek na drogę. Alma, matka prowadząca hostel ze swoją córką Ani,  z troską pyta mnie i koleżankę  czy mamy gdzie się zatrzymać. Odpowiadamy szczerze, że poszukamy czegoś na miejscu i że sama Alma nic Nam polecała, na co Alma odpowiada:

„I didn’t tell you anything becuase you didn’t ask me” 😀 It’s so Simple:) i załatwiła Nam nocleg u Vittori. Wytłumaczyła kim jest Vittoria, w jakiej cenie jest pokój. Podziękowałyśmy pięknie. A jak znaleźć tę Vittorię?” Nie musicie jej szukać, kierowca Was zawiezie pod jej dom a ja uprzedzę ją, że przyjeżdżacie”  Śmiejemy się- Is it so simple? Na co Alma- „Yes, it’s so Simple because you’re so Simple” 🙂 I takie to miłe rozmowy, proste, szczere z uśmiechem i życzliwością.

PODRÓŻ DO THETHI

Wyjeżdżamy w podróż w góry, które witają Nas gęstą czapą chmur przykrywających szczyty przez które przebija się słonce, ale za to jak malowniczo.

W drodze dyspozycje wydaje kierowca, który najpierw zarządził przerwę na kawę a parę kilometrów dalej przerwę na foto. Kiedy Nasz driver zatrzymał auto i nikt się nie ruszył gdyż wszyscy byli zaspani, kierowca obrzucił Nas nieprzychylnym spojrzeniem i ruchem głowy zachęcił do wyjścia z auta.

Komentarz jednego z pasażerów był bezcenny „ I think we’re obligated to make a photo”. Owszem byliśmy obligated. Dopiero kiedy każdy zrobił zdjęcie ruszyliśmy dalej. Kolejny przystanek był na wysokości schroniska w górach.

W drodze do Thethi, góry Północnoalbańskie, po prawej Nasz furgon

Do tego miejsca- do schroniska,droga była ładna asfaltowa. Później „ ale urwał” ruszyliśmy wąską polną ścieżką, która moim zdaniem była przeznaczona dla kozic a nie dla samochodów. Siedziałam przy oknie więc widziałam, że od kół furgonu do krawędzi przepaści nie było więcej niż 20-30 cm. Stanowczo mogę stwierdzić, że drogę do Thethi mogą pokonać tylko lokalsi lub kierowcy z dużym doświadczeniem jazdy w trudnych warunkach terenowych. Nadmieniam, że śmierć w oczach mieli wszyscy pasażerowie jadący z Nami.

Po raz kolejny mądrość lokalsów zwyciężyła. To, że do Thethi jeździ tylko jeden furgon dziennie żeby dojechać tam gdy jest widno i wrócić z powrotem, przy tych zmiennych warunkach pogodowych i bardzo niebezpiecznej drodze ma sens. Droga do Thethi na obszarze górskim jest przepiękna. Widoki rekompensują falę wstrząsów w aucie i ryzyko upadku w przepaść.

THETHI

Na miejsce dotarłyśmy około 12:20i rozpoczęłyśmy zwiedzanie okolicy. Zjadłyśmy obiad u Vittori. Pani przemiła i sympatyczna,jedzenie przygotowane od serca. Jedynym minusem była  czystość naczyń. Miejscowość Thethi- wym. albańska , położona jest na Terenie Narodowego Parku na wysokości ok. 700 m. n. p. Wizytówką Thethi jest malutki, zbudowany w 1892 r kościółek. Wieś zamieszkuje zaledwie kilkudziesięciu mieszkańców, z których zdecydowana większość w okresie zimowym opuszcza swe domostwa. Miejscowość nawet w okresie letnim, ze względu na fatalny stan drogi, ostre zakręty, podjazdy oraz zmieniające się szybko warunki pogodowe jest trudno dostępna, nawet dla miejscowych.

Kościół w Thethi na terenie Narodowego Parku w Thethi

W DRODZE DO BLUE EYE

Po obiadku udałyśmy się w kierunku głównej atrakcji Blue Eye. Góry północnoalbańskie są niewiarygodnie malownicze o każdej porze dnia i w każdych warunkach atmosferycznych. Nie tylko przy mocnym słońcu, ale też we mgle i przed burzą.

W drodze do Blue eye

W drodze do Blue Eye spotkałyśmy lokalnego przewodnika, który prowadząc Nas przez prywatne posesje doprowadził Nas do mini blue eye, pięknego zakątka gdzieś w połowie drogi między główną atrakcją.Niestety ze względu na zbliżający się zmrok, nieznajomość tutejszych szlaków i zmienną pogodę, zdecydowałyśmy się zawrócić. Blue Eye nie zdobyte.

„Mini blue eye”

KANION GRUNAS

Wprawdzie do Blue Eye nie dotarłyśmy ale po drodze zobaczyłyśmy przepiękny pomnik przyrody jakim jest kanion Grunas, w południowej stronie parku Thethi. Kanion ma około 2 km długości i 60 metrów głębokości i waha się od 2-3 metrów do 30-40 metrów.Woda rzeki Thethi jest krystalicznie czysta i mieni się odcieniami głębokiej zieleni i błękitów.

Kanion Grunas, Thethi

W Thethi byłyśmy bardzo krótko. Przyjechałyśmy po 12:00 a następnego dnia z rana już wyjeżdżałyśmy. Trekking i turystyka górska w górach północnej Albanii tak naprawdę zaczynają się rozwijać. Widoki są przepiękne, woda czysta, górskie powietrze orzeźwiające. Czy warto jechać, oceńcie sami. Ja gorąco polecam, trudy podróży wynagrodzą Wam piękne krajobrazy.

PRZYDATNE INFORMACJE:

1. Dojazd do Thethi- plotka głosi,że jest jeden jedyny furgon godz. 7:00 sprzed hostelu Mi Casa es Tu Casa, koszt 10 euro

2. Nocleg u Vittori- 10 euro za osobę

3. Z Thethi do Tirany dojechałyśmy za 10 euro. Z Tirany do Durres za 130 leke.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *