TIRANA

TIRANA

W Tiranie zatrzymałyśmy się w Backpackers Hostel przy Rruga e Bogdanëve 3. Hostel jest położony bardzo blisko centrum. Jest to piętrowa willa z wewnętrznym dziedzińcem. Cena za dobę w hostelu wynosi 10 euro, wliczając w to śniadania.

Śniadanie w formie szwedzkiego stołu serwowane w ogródku. Podawane są jajka, marmolada z fig, wiśni lub śliwek, ser biały, masło,arbuz oraz kawa i herbata. Bazą śniadania jest chleb opiekany w jajku „french tost” . Zawsze myślałam, że chleb opiekany w jajku wymyśliła moja mama, a tu taka niespodzianka. Jej przepis zawędrował nie tylko do Francji ale też na Bałkany. Jak się okazuje w dzieciństwie jadłam french tosty a nie chleb opiekany w jajku 😉

Bacpackers hostel, Rruga e Bogdanëve 3, Tirana

Na dziedzińcu w hostelu znajduje się również bar gdzie do śniadanka można zamówić za 250 leke sok z wyciskanych pomarańczy a wieczorkiem bujając się w hamaku lub zalegając przyjemnie na łóżku można zamówić lokalne piwko. Na parterze budynku i na piętrze znajdują się koedukacyjne łazienki z toaletami i prysznicami w jednym pomieszczeniu. Obsługa jest miła i chętna do pomocy.

Po śniadaniu dostałyśmy od obsługi hostelu mapkę z zaznaczonymi miejscami i lokalami wartymi zwiedzenia, po czym  wyruszyłyśmy w miasto.

TIRANA zwiedzanie miasta

Po wyjściu z hostelu, pełne przekonania, że europejskie zwyczaje i minimum kultury jazdy obowiązują wszędzie, śmiało wtargnęłyśmy na przejście dla pieszych – błąd! W Albanii to nie pieszy, tylko kierowca ma zawsze rację, podkreślam – zawsze. Każda próba przejścia przez jezdnię to „śmierć w oczach” 🙂 To, że po chodniku jedzie motocyklista i trąbi na Ciebie za piątym razem przestaje dziwić. Co można zrobić w takiej sytuacji? Obserwować tubylców i przechodzić przez pasy na tzw. „cienia”. Należy dosłownie przykleić się do pleców gościa, który idzie przed Tobą i w taki sposób pokonać przeszkodę. Daje to gwarancję przeżycia (przecież swojego nie rozjadą), a nabycie takich umiejętności przydaje się w innych regionach świata 🙂

Nie zwiedzałyśmy Tirany z przewodnikiem w ręku „od A do Z”. Błądząc po uliczkach dotarłyśmy do znajdującego się przy Rruga Myslim Szyrim i Bulevardi Dëshmorët e Kombit Monument of Independence w Rinia Park projektu dwóch artystów Visar Obrija i  Kai Kiklas z Austrii. Pomnik zbudowany jest z dwóch brył z których jedna stanowi zadaszenie, druga stabilną podstawę. Rzeźba ma kształt otwartej wieży, której dwie części po złożeniu tworzą potężny monument o wadze 15 ton. Inauguracja pomnika odbyła się 28.11.2014 r. Pomnik przepięknie prezentuje się w aurze nocnej.

Monuments of Independence w nocnej aurze, Tirana

Duże wrażanie robi zlokalizowany przy galerii sztuki, Cloude Pavilion projektu japońskiego architekta Sou Fujimoto. Niesamowita, przestronna konstrukcja wykonana jest z delikatnych, białych stalowych rurek. Bardzo dynamiczna kompozycja dzięki transparentności świetnie wpisuje się w przestrzeń publiczną. Jest to miejsce chętnie odwiedzane zarówno przez miejscowych jak i turystów.

Cloude Pavilion, Sou Fujimoto, Tirana

Jako przystanek na kawkę polecamy Çoko przy Pjetër Bogdani Nr. 19 https://www.facebook.com/cokotirana/  . 

Z centrum Tirany skierowałyśmy się w stronę sztucznego jeziora Liqeni. Widok przyjemny, ale nie powala. Krótki odpoczynek nad wodą był dobrym momentem do obserwacji lokalnych obyczajów.  Dookoła jak okiem sięgnąć były same grupki siedzących samotnie facetów, którzy byli zajęci tzw. nic nie robieniem, albo graniem w karty. Jakaś para młoda robiła sobie nad jeziorem zdjęcia ślubne. Nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że na brzegu walały się tony śmieci, ale chyba tylko my na to zwróciłyśmy uwagę.

Jezioro Liqeni, Tirana

Zmęczone, po całym dniu chodzenia udałyśmy się na obiad do polecanego  przez obsługę hostelu  gdzie serwują dania lokalnej kuchni Era Blokku przy Rruga Ismail Qemali http://era.al/shop/restorant-piceri/    Zamówiłam żeberka jagnięce z sosem, a co! Koleżanka zapiekankę z serem. Obydwa dania pyszne. Oczywiście dla mnie zaserwowana porcja to jak dla byka ciastko. Rozejrzałam się mało dyskretnie i zamówiłam to samo co plastikowa lalunia obok mnie (chirurgia plastyczna w Albanii jest dziedziną szeroko rozwiniętą 🙂 Była to zupka dyniowa z imbirem, podana z pysznym chlebkiem oraz z cytryną i dopiero skropienie zupki cytryną spowodowało, że nabrała ona bardzo wyrazistego smaku.

Jaka jest Tirana okiem turysty? Wydaje się być barwna i dynamiczna. W kontekście architektury wiele rozwiązań jest na pograniczu kiczu. W stolicy pojawiają się jednak fajne, współcześnie zaprojektowane budynki. Widać duży szacunek i nawiązania do tradycji. Wnętrza restauracji, barów, dziedzińce i podwórka są urządzone nowocześnie, kolorowo, z użyciem dużej ilości zieleni, pomysłowe. W godzinach wczesno wieczornych w Tiranie jest pełno energicznych i dynamicznych ludzi. Późnym wieczorem, miałyśmy wrażenie, że to wszystko umarło i wieje pustkami. Nie udało Nam się znaleźć żadnego miejsca do potańczenia, może źle szukałyśmy aczkolwiek bardziej prawdopodobne jest to, że nie jest to wpisane w kulturę Albańczyków…… jeszcze. W nocy 2, 3 lokale pełne były młodych ludzi, reszta pusta albo pozamykana. Bardzo możliwe, że inaczej to wygląda w szczycie sezonu w lipcu, sierpniu a pod koniec września turystów właściwie nie ma.

NOCNE ŻYCIE MIASTA

Wieczór postanowiłyśmy zakończyć przyjemnie imprezką albo chociaż jakimś fajnym drinkiem.

Poszłyśmy do „nocnej części miasta” gdzie miały być kluby, muzyka i mnóstwo ludzi. Przeszłyśmy wszystko dookoła z 4 razy. Co dziwne wszyscy ludzie się pochowali, a już na pewno wszystkie kobiety. W mijanych lokalach siedziały niedobitki facetów i to chyba tych, którzy przyszli tam jeszcze z rana na poranną kawę. Zrezygnowane usiadłyśmy na drinka w pierwszym lepszym barze. Ja zamówiłam Rhaki bo chciałam spróbować lokalnego alkoholu. Rhaki podana jako szot wykręca gębę, mocne jak cholera. Wróciłyśmy do hostelu ponownie żeby zapytać – gdzie możemy pójść, żeby spotkać ludzi.  W odpowiedzi dostałyśmy namiary na lokale „w nocnej części miasta” , którą to część zwiedziłyśmy wszerz i wzdłuż. Nigdy byśmy nie trafiły do Nouvelle Vague przy Rruga Pjetër Bogdani gdybyśmy nie spytały miejscowych o ten lokal w innym barze. Poniżej link https://www.facebook.com/CocktailbarTirana/

Jak się okazało przeszłyśmy obok niego klika razy, ale ciężko się czegoś szuka jeśli nie ma na skrzyżowaniach nazw ulic a na budynkach numerów lokali, albo jeśli nazwa ulicy schowana jest za jakimś krzakiem. Na szczęście trud poszukiwań został Nam wynagrodzony fajną atmosferą i pysznymi drinkami.

Pierwszego drinka „gorzka truskawka ze śliwką” polecił mi barman. Drugiego wybrałam sama z karty. Na pytanie, który mi bardziej smakował odpowiedziałam szczerze, że pierwszy na co barman:” Bo pierwszego poleciłem Ci ja, a drugiego wybrałaś sama- a powinnaś była mnie posłuchać” 😉 I tak to z nimi jest. Jeśli doradzają to szczerze, od serca i warto słuchać kelnerów i barmanów bo jak mówi klasyk „Będzie Pani zadowolona” .

 

PRZYDATNE INFORMACJE:

1.Era Blokku przy Rruga Ismail Qemali, http://era.al/shop/restorant-piceri/

  • żeberka jagnięcie z grilla 780 Leke
  • zupka dyniowa z imbierem 300 Leke

2.Çoko przy Pjetër Bogdani Nr. 19 , https://www.facebook.com/cokotirana/  . 

Pyszne ciasto Brownie i kawę można kupić za około 200 leke (około 7 zł) a sok ze świeżych pomarańczy za 150 leke (około 5 zł)

3. Nouvelle Vague przy Rruga Pjetër Bogdani , https://www.facebook.com/CocktailbarTirana/

  • drinki za 500 leke- czyli za ok. 16 zł

4. Dojazd z Tirany do Szkodry – 400 leke.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *